Władysław Motyka - Antykomunistyczna partyzantka niepodległościowa w Beskidach na przykładzie losów zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych kapitana Henryka Flamego "Bartka"

 

Antykomunistyczna partyzantka niepodległościowa w Beskidach

na przykładzie losów

zgrupowania Narodowych Sił Zbrojnych kapitana Henryka Flamego „Bartka”

(Przedruk z publikacji "Górale w walce o niepodległość Polski 1769 - 1989,

wydanej przez Zarząd Główny Związku Podhalan, 2009,

z okazji 90 - lecia Związku Podhalan w Polsce)

 

 

Chłopcy z lasu z NSZ

 

Legendarni już chłopcy!

Na waszym mundurze

nie znajdzie suchej nitki,

której by nie spluto.

 

Na waszych ojców, matki – wsie, miasta poszczuto

Wokół was rozpętano

i piekło i burze…

Nawet ryngrafy z piersi,

na których Królowa

z Jasnej Góry widniała

i orzeł w koronie,

zdarła ręka bezpieki,

zdeptała butami.

 

Nikt nam wtedy nie współczuł,

nie stanął w obronie.

Gdy wrogowi znad Wołgi

Poddało się wielu,

myśląc, że ich oszczędzi

wybawca narodów,

Wyście stawiali opór

najeźdźcy ze wschodu,

umierali od kuli w tył głowy i z głodu.

 

I do dziś mimo tylu

i odnów i wstrząsów,

przetoczonych przez Polskę 

z impetem i wrzawą,

Przemalowano ludzi

wśród kłótni i dąsów.

I dziś ci różowi

nas także nie sławią!

 

Mój Boże! czy Ty także

zapomniałeś jak inni

o żołnierzu z ryngrafem

co się bił do końca?

 

Jak długo mają cierpieć

ci ludzie niewinni?

I będą ich nękały

szykany hańbiące?

 

Wawrzyniec Hubka „Dąb”, „Góral”, żołnierz NSZ i NZW 1

  

Działalność zgrupowania „Bartka” wypływała z politycznych i wojskowych założeń Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji, która utworzona została w 1942 r. jako odłam polskiego ruchu narodowego. W latach 1945-1947, właśnie w strukturach NSZ ogniskował się zbrojny opór wobec narzuconego siłą nowego porządku politycznego w Polsce. Obszar Beskidów stanowił część ówczesnych województw śląskiego i krakowskiego i obejmował powiaty cieszyński, bielski i pszczyński w województwie śląskim oraz powiaty żywiecki i bialski w województwie krakowskim. Po zajęciu tych terenów w 1939 r. przez Niemców, zostały one wcielone do III Rzeszy, dodatkowo Żywiecczyzna była terenem masowych wysiedleń jej mieszkańców do Generalnej Guberni. Obszar ten został stosunkowo późno wyzwolony i zajęty przez oddziały Armii Czerwonej: Bielsko i Biała w lutym 1945 r., Żywiecczyzna na przełomie marca i kwietnia, a Śląsk Cieszyński i Cieszyn dopiero w początkach maja 1945 r. Sowieci zajmując ten obszar, podobnie jak na Górnym Śląsku, dopuszczali się wielu kradzieży i rabunków, napadów, gwałtów, okrucieństw i mordów. Zdarzenia te pogłębiały nieprzychylne nastawienie społeczeństwa do niosących nowe porządki „wyzwolicieli” i skłoniły wielu ludzi do wystąpienia przeciwko nim, z bronią w ręku. Po rozwiązaniu Armii Krajowej i zaprzestaniu przez jej struktury akcji podziemnej, od października 1945 r. dominowało na tym obszarze podziemie proweniencji narodowej. Po dekonspiracji i rozbiciu struktur Narodowej Organizacji Wojskowej – Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, na Śląsku Cieszyńskim działał jeszcze oddział AK „Wędrowiec” Pawła Heczki, rozbity w lipcu 1946 r., ale głównymi strukturami oporu zbrojnego pozostały oddziały Narodowych Sił Zbrojnych. Szczyt ich aktywności przypada na okres wiosna - jesień 1946 r., a więc do momentu likwidacji głównej części zgrupowania „Bartka”. Końcowym etapem działalności jest okres do marca 1947 r., kiedy pozostali na wolności żołnierze NSZ ujawnili się w ramach ogłoszonej amnestii po sfałszowanych wyborach do Sejmu. Niemniej małe grupki żołnierzy, w 1947 r. choćby resztki oddziału Stanisława Kopika „Zemsty”, a do początku lat 50-tych pojedynczy żołnierze „Bartka” kontynuowali działalność podziemną, ginąc w kolejnych obławach bezpieki.2

 

Podstawowym celem oddziałów NSZ była walka przeciw komunistycznemu zniewoleniu, o niepodległość, o wolną, demokratyczną i katolicką Polskę, z zachodnią granicą na Odrze i Nysie i wschodnią, ustaloną traktatem ryskim w 1921 r. NSZ sprzeciwiał się jednoznacznie zagarnięciu Kresów Wschodnich, z Lwowem i Wilnem, przez Związek Sowiecki. W płaszczyźnie wewnętrznej celem tej walki był powrót do ojczyzny Polaków zesłanych i więzionych w łagrach sowieckich oraz bezpieczny powrót do kraju żołnierzy z Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w tym Brygady Świętokrzyskiej NSZ. Zrzucenie sowieckiej okupacji NSZ widziały w konkretnych działaniach, takich jak: zwalczanie i rozbrajanie milicji i oddziałów UB, likwidacja niebezpiecznych funkcjonariuszy NKWD i UB, kompromitowanie rządów komunistycznych przez umiejętne akcje propagandowe. Akcje te wymierzone przeciwko organom tzw. władzy ludowej i poszczególnym jej reprezentantom dobrze trafiały w odczucia obywateli i przyciągały do oddziałów NSZ patriotycznie nastawioną młodzież. W pierwszej połowie 1945 r., zakonspirowani członkowie podziemia wstępowali do Milicji Obywatelskiej i agend bezpieczeństwa nowej władzy, nie ujawniając swoje przynależności do NSZ. Wstępując do tych organów stawiali sobie za cel zdobycie wpływu na ich działalność oraz rozbicie ich od wewnątrz. Posiadanie swoich ludzi w tych strukturach pozwalało na prowadzenie skutecznych akcji, opóźniających działania organów bezpieczeństwa prowadzących do rozbicia i zniszczenia antykomunistycznego podziemia. Tak było w przypadku Henryka Flame „Bartka”, który w okresie luty-kwiecień 1945 r. był komendantem posterunku MO w Czechowicach, a następnie wraz z ludźmi swojego oddziału przeszedł do konspiracji, kiedy nie było już możliwości kontynuowania oporu w tej formie. Od tej pory przejął na siebie główny ciężar walki przeciw komunistom.3

 

Kapitan Henryk Flame „Bartek” urodził się w 1918 r. we Frysztacie na Zaolziu. Po zajęciu tego obszaru przez Czechów, rodzina przeniosła się do Polski, do Czechowic, gdzie ukończył gimnazjum, a następnie Szkołę Przemysłową w Bielsku. W 1936 r. wstąpił do Wojska Polskiego, a w 1939 r. brał udział w kampanii wrześniowej jako kapral pilot 123 eskadry myśliwskiej. Po 17 września przedostał się na Węgry, a po denuncjacji trafił do obozu na terenie Austrii. Wydostał się z niego w 1940 r. po podpisaniu volkslisty, wrócił do Czechowic i pracował jako maszynista na kolei. Należał do konspiracji AK, a na przełomie 1943/1944 r. zagrożony aresztowaniem uciekł do lasu, tworząc oddział partyzancki, który wszedł następnie w struktury Narodowych Sił Zbrojnych. W lutym 1945 r. po wkroczeniu Armii Czerwonej do Czechowic, „ujawnił się” i objął stanowisko komendanta posterunku MO w Czechowicach. Zagrożony dekonspiracją, w kwietniu 1945 r. ponownie uciekł do lasu i wraz ze swoimi ludźmi zaczął rozwijać struktury VII Okręgu NSZ. Do marca 1947 r., do czasu ujawnienia, stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego w Beskidach. Zginął w grudniu 1947 r. w Zabrzegu koło Czechowic.4

 

W strukturze niepodległościowego podziemia w Beskidach, na Śląsku Cieszyńskim i w zachodniej części Małopolski – Żywiecczyzna, najważniejszą rolę odgrywały oddziały Narodowych Sił Zbrojnych. Od października 1944 r. na tym obszarze /często nazywanym obecnie Podbeskidziem/ rozpoczął działalność Oddział NSZ pod dowództwem Henryka Flamego „Bartka”. Pozwoliło to na utworzenie wiosną 1945 r. VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego Narodowych Sił Zbrojnych, który koordynował działalność polityczną i zbrojną NSZ. Zakonspirowany sztab Okręgu znajdował się w Gliwicach, ale od lipca 1945 r. był on infiltrowany przez UB, które zwerbowało do współpracy kolejnego jego komendanta mjr Kazimierza Zaborskiego „Górnego”, „Łamigłowę”. Sprawami bieżącymi podziemia kierował Jerzy Wojciechowski „Om”, szef organizacyjno-gospodarczy Okręgu, któremu bezpośrednio podlegały oddziały leśne, dowodzone przez kpt. NSZ Henryka Flame. Jerzy Wojciechowski „Om” nawiązał kontakt z dowództwem Brygady Świętokrzyskiej w Monachium i „Organizacją Polską” w Regensburgu. Po aresztowaniu „Oma” w styczniu 1946 r. kontakty te zostały zerwane, odnowiono je w połowie roku, a przedstawiciel OP mjr „Stefan” był na zlocie grup leśnych na Baraniej Górze 15 sierpnia 1946 r. Tak więc w okresie swej największej aktywności zgrupowanie „Bartka” działało de facto samodzielnie.

 

Struktura organizacyjna VII Okręgu przedstawiała się następująco: sztab, grupy leśne - liczące od 20 do 40 żołnierzy i wywiad. W okresie największej aktywności w 1946 r. w skład VII Okręgu wchodziło 16 grup leśnych, których dowódcami byli:

 

- Antoni Biegun „Sztubak” – Milówka

 - Zdzisław Kraus „Andrus” – Stare Bielsko, Komorowice,

 - Edward Michalik „Konar” – Rudzica, Chybie,

 - Tadeusz Przewoźnik „Kuba” – pluton ochrony sztabu

 - Gustaw Matuszny „Orzeł Biały” – Rycerka,

 - Edward Biesek „Edek” – Komorowice,

 - Kazimierz Marosz „Stary” – Grodziec, Świętoszówka,

 - Stanisław Kopik „Zemsta” – Zwardoń,

 - Stanisław Włoch „Lis” – Wilkowice, Zadziele,

 - Romuald Czarnecki „Pikolo” – Czechowice,

 - Leopold Siekliński „Poldek” – Mazańcowice,

 - Ludwik Byrski „Żbik” – Łodygowice, Janowice,

 - Edward Kulesza „Wilejka” -- Skoczów

 - Franciszek Machalica „Pszczółka” – Grodziec, Pierściec,

 - Władysław Przewoźnik „Lampart” – Komorowice,

 - Władysław Niesytko „Felek” – Szczyrk.

- Władysław Foksa „Rodzynek” – Żywiec. 5

 

Grupy dzieliły się na sekcje /od 2 do 4/, a ich dowódcy podlegali bezpośrednio „Bartkowi”. Oddziały i grupy działały samodzielnie, tylko sporadycznie kontaktując się z dowództwem. W razie potrzeby, łączono kilka grup, celem skuteczniejszego przeprowadzenia akcji, np. zdobycia broni czy w czasie obław związanych z akcją likwidacyjną. Trzon oddziałów stanowili zagrożeni uwięzieniem: byli AK-owcy, dezerterzy z Ludowego Wojska Polskiego i Milicji, byli żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, ale przede wszystkim konspirująca młodzież. Przyjmowani byli praktycznie wszyscy, po uprzednim sprawdzeniu opinii o kandydacie. Nowo przyjęci składali przez dowódcą przysięgę: „Wstępując w szeregi Narodowych Si Zbrojnych zobowiązuję się do walki z okupantem rosyjskim, poświęcając dla Ojczyzny majątek i wszystko – nawet życie. W razie konfliktu z władzami NSZ poddam się wyrokowi sądu organizacyjnego. Tak mi dopomóż Bóg i Święta Jego Trójca.” Po złożeniu przysięgi żołnierze otrzymywali od dowódcy ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej jako znak przynależności do zgrupowania.6

 

W początkowym okresie działalności, na przełomie 1944/45 roku grupa „Bartka” liczyła około 60 żołnierzy. Największą liczbę osiągnęła w lipcu 1946 r., kiedy to w 16 grupach leśnych było blisko 350 żołnierzy, a akcje wykonywano prawie codziennie i to większymi grupami. W akcjach bezpośrednich brało udział do 280 żołnierzy, reszta pełniła funkcje pomocnicze. Liczbę współpracowników szacuje się w tym okresie na około 200 osób. Nie było to może liczba zbyt imponująca, ale podyktowana była ostrożną taktyką dowódcy, który wolał oprzeć swą działalność na pewnej liczbie przekonanych do sprawy i zaufanych ludzi niż na większej liczbie niesprawdzonych i niepewnych współpracowników.

 

Zgrupowanie „Bartka” występowało przeciw organom nowej władzy w sposób zdecydowany. Okręg posiadał rozbudowaną służbę informacyjno-wywiadowczą, ponad 100 ludzi, poza tym każdy z dowódców grup posiadał własną sieć informacyjną. Informatorami byli niektórzy pracownicy urzędów bezpieczeństwa, a także milicjanci, w tym komendanci niektórych placówek. To często decydowało o powodzeniu przeprowadzanych akcji. Zwalczano i rozbrajano członków milicji, likwidowano niebezpiecznych funkcjonariuszy i konfidentów UB oraz aktywistów PPR, a więc osoby stwarzające największe zagrożenie dla struktur podziemia. Ataki na posterunki MO i placówki UB, których nasilenie przypada na 1946 r. wpływały paraliżująco na działanie struktur aparatu bezpieczeństwa i dostarczały cennych materiałów dotyczących działalności członków PPR czy informatorów UB. Akcje te miały odpowiedni wydźwięk propagandowy, bo często kończyły się sukcesem. W okresie wiosna 1945 – początek 1947 przeprowadzono co najmniej 40-50 takich akcji, w tym kilkukrotnie na posterunki w Zabrzegu, Czechowicach, Chybiu, Komorowicach, Jeleśni, Cięcinie i Milówce.7

 

Naturalnym zapleczem dla działalności podziemia były Beskidy, łańcuch górski dość trudno dostępny i gęsto zalesiony. Główne obozowiska partyzanckie rozlokowane były w Beskidzie Żywieckim - masyw Romanki i Pilska, Beskidzie Śląskim - masyw Baraniej Góry i Beskidzie Małym - masyw Magurki w rejonie Wilkowic. Latem spano w namiotach i szałasach, często pod gołym niebem, zimą natomiast w zabudowaniach w wysoko położonych przysiółkach górskich, na kwaterach u sympatyków NSZ albo w drewnianych, zamaskowanych leśnych bunkrach. Taki bunkier miał Sztubak na stokach Baraniej, na Malinowej Skale. W 1946 r. w obozowiskach na Baraniej Górze stacjonował sztab zgrupowania, z dowódcą i jego ochroną.8

 

Obszary największej aktywności partyzantów pokrywały się z reguły z ich miejscem zamieszkania. Znali więc dobrze ten teren i działali w swoim otoczeniu. Na terenie Śląska Cieszyńskiego największą aktywność grupy „Bartka” przejawiały w okolicach Zabrzega, Czechowic, Dziedzic, Ligoty, Mazańcowic, Komorowic Krakowskich i Śląskich czy Międzyrzecza. Z kolei na Żywiecczyźnie, gdzie praktycznie samodzielnie działał oddział Antoniego Bieguna „Sztubaka”, terenem jego największej aktywności były wysokie partie Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Z tego obszaru rekrutowali się głównie żołnierze, przede wszystkim z takich miejscowości jak: Kamesznica, Milówka, Złatna, Ujsoły, Nieledwia, Cisiec, Żabnica, Cięcina, Węgierska Górka, Radziechowy, Żywiec, Jeleśnia, Przyborów, Korbielów, Krzyżowa i Koszarawa, a więc byli to górale.

 

Sam Antoni Biegun „Sztubak” /1924-2001/ pochodził z Milówki. W czasie okupacji, wysiedlony wraz z rodziną w Lubelskie, działał w partyzantce NOW i AK. Po powrocie do Milówki w 1945 r. utworzył własny oddział, który wszedł w struktury zgrupowania „Bartka”. Po ujawnieniu się w 1947 r. krótko przebywał na wolności. W 1948 r. został aresztowany za działalność podziemną i skazany na 15 lat więzienia. Na wolność wyszedł w 1956 r. Zrehabilitowany w latach 90-tych XX w., został awansowany do stopnia kapitana.9

 

Grupy leśne posiadały naturalne oparcie w miejscowej ludności, w góralach. Mogły liczyć na ich wsparcie, żywność i kwaterunek, choć wiązało się to z dużymi wyrzeczeniami i ryzykiem wpadnięcia w łapy bezpieki. To, że na stosunkowo niewielkim obszarze partyzantka NSZ utrzymywała się przez ponad 2 lata, świadczy o pozytywnym nastawieniu górali do prowadzonej przez partyzantów działalności, a także ich niechęci do narzucanego siłą i przemocą komunistycznego porządku. Ludność udzielająca poparcia i pomocy partyzantom była przekonana, że ich postawa jest słuszna i konieczna, bo wypływa z wyższych celów obrony Polski przez sowiecką dominacją. Mimo coraz sroższych represji górale ofiarnie wspierali podziemie, bo w partyzantce byli głównie młodzi ludzie, często ich synowie i córki, bracia, dalsi krewni i znajomi.

 

Warunki bytowania były w powojennej partyzantce o wiele cięższe niż w czasie niemieckiej okupacji. „W powojennej partyzantce wszystko było jedna wielka improwizacja! Niesłychanie ciężkie i surowe były warunki codziennego życia: zimno, wilgoć, często głód… Do tego dochodziło permanentne zmęczenie, wywołane brakiem snu, szczególnie w okresie nasilonych obław. Mimo to nastroje wśród partyzantów były dobre, humory dopisywały, młodość zwyciężała…” Zdarzało się, że partyzancką dolę dzieliły ze swoimi chłopcami dziewczęta. W oddziale Sztubaka „pobyt dziewcząt w obozie kończył się często małżeństwem   macierzyństwem, a niekiedy również wspólnym uwięzieniem i … wspólnym wyrokiem śmierci. Tak było w wypadku „Wichury” (Józefa Kołodzieja, członka sztabu Bartka) i „Mili” (Emilii Raner) oraz „Andrusa” Zdzisława Krausa, dowódcy oddziału (Łodygowice) i „Cesi” (Cecylii Moskal). z którą „Andrus” wziął ślub w więzieniu na kilka dni przed śmiercią. Ona – będąc w ciąży, podobnie jak Mila – została ułaskawiona.”10

 

W takich ekstremalnych sytuacjach podporę duchową dawali partyzantom księża katoliccy z parafii powiatów bialskiego, bielskiego i żywieckiego. Odwagą we wspieraniu podziemia wykazał się ks. Jerzy Irzowski z parafii św. Floriana w Żywcu-Zabłociu – kapelan oddziału „Rodzynka” czy proboszcz tej parafii ks. Stanisław Słonka. Budująca była postawa ks. Stanisława Kozłowskiego z parafii w Krzyżowej koło Żywca, który w lipcu 1946 r., odprawił w okolicach Milówki Mszę św. dla oddziału „Sztubaka”. „Zapłatą” za posługę duszpasterską była dla niego kara 5 lat więzienia. Posługi duszpasterskiej i spowiedzi nie odmawiali partyzantom księża z parafii w Milówce, jak np. ks. Franciszek Żak Zgrupowanie NSZ wspierali O.O. Jezuici z klasztoru w Dziedzicach, udzielając żołnierzom schronienia i pomagając im w uzyskiwaniu fałszywych dokumentów. Ofiarą życia przypłacił wspieranie i współpracę z NSZ ks. Rudolf Marszałek z Mikuszowic. Aresztowany w grudniu 1946 r. po rocznym śledztwie został stracony w Warszawie w marcu 1948 r.11

 

Partyzanckie życie, naznaczone fizycznym mozołem i psychicznym napięciem, miało swój rytm, ale i wymiar religijny - rano modlitwa i apel, potem rozdział zadań. Modlitwa odmawiana przez partyzantów „Sztubaka” wyrażała ich głębokie pragnienia i żywą wiarę:

 

Panie Boże Wszechmogący, daj nam siły i moc wytrwania w walce o Polskę, której poświęcamy życie nasze. Niech z krwi niewinnie przelanej braci naszych, pomordowanych w lochach gestapo i czeki, niech z łez naszych matek i sióstr wyrzuconych z odwiecznych swych siedzib, niech z mogił żołnierzy polskich poległych na polach naszych i na obczyźnie – powstanie Wielka Polska! O Maryjo, Królowo Korony Polskiej, błogosław pracy naszej i naszemu orężowi! O spraw Miłościwa Pani, Patronko naszych rycerzy, aby wkrótce u stóp Jasnej Góry i Ostrej Bramy zatrzepotały polskie sztandary z Orłem Białym i Twoim wizerunkiem. Amen.” 12

 

Podniosły i religijny charakter miały uroczystości 3 Maja 1946 r. na Baraniej Górze. Podobnie uroczyście obchodzono Święto Żołnierza Polskiego i „Cudu nad Wisłą” w czasie zlotu oddziałów w Masywie Baraniej w dniu 15 sierpnia 1946 r.

 

Uroczystości 3 Maja 1946 r. przyniosły duży rezonans społeczny i wydźwięk propagandowy. Spod Baraniej Góry nastąpił przemarsz oddziałów zgrupowania Bartka do uzdrowiska Wisła i spotkanie z innymi oddziałami. Na kilka godzin ta popularna miejscowość letniskowa stała się cząstką niepodległej Polski. Zdezorientowane posterunki milicji i wojska w Wiśle nie reagowały, zaskoczone liczebnością, zdyscyplinowaniem, ale i gotowością bojową partyzantów. Kpt. Flame odebrał w centrum miejscowości defiladę swoich oddziałów w obecności licznie zgromadzonych mieszkańców i wycieczkowiczów. „Nie zapomnę nigdy tego uczucia dumy, że możemy ogłosić wszem i wobec: oto jesteśmy, nie poddaliśmy się, pozostaliśmy wierni.”, wspominał po latach Antoni Biegun.13

 

W dokumentach archiwalnych zachowały się informacje o ponad 240 akcjach wykonanych przez zgrupowanie, jednak wiadomo, że było ich znacznie więcej. Wynika to faktu, że zgrupowanie nie działało jako jedna całość, akcje wykonywały poszczególne grupy, działające na wyznaczonym przez dowódcę terenie działania. Działalność grup leśnych koncentrowała się na akcjach wymierzonych w przedstawicieli komunistycznej władzy, atakach na posterunki MO i UB, niszczeniu akt i odbijaniu więźniów. Szachowano placówki WOP, zdobywano broń, mundury i żywność, przeprowadzano akcje aprowizacyjne na banki i spółdzielnie. Przejściowo uzupełnieniem uzbrojenia były zrzuty sprzętu bojowego, dokonywane za pośrednictwem „Organizacji Polskiej” z Regensburga. Można powiedzieć, że zgrupowanie NSZ „Bartka” dysponowało dość pokaźnym sprzętem wojskowym: 1 działo kal. 45 mm z amunicją, 10 pieści pancernych, 2 ciężkie karabiny maszynowe, 10 ręcznych karabinów maszynowych, 21 karabin przeciwlotniczy, 76 pistoletów maszynowych, 77 karabinów, 55 pistoletów, 88 granatów ręcznych, 3 rakietnice, 1 samochód ciężarowy, 2 motocykle, 2 radiostacje itd.14

 

W celu likwidacji podziemia podjęto szeroki wachlarz działań represyjnych, które miały doprowadzić do całkowitej likwidacji antykomunistycznej partyzantki. Były to działania operacyjne prowadzone przez organy bezpieczeństwa publicznego, działania zbrojne prowadzone siłami wojska /Korpus Bezpieczeństwa Publicznego i Milicji /MO, ORMO/ oraz działania prawne, które realizowały przede wszystkim prokuratury i sądy wojskowe, działające często w trybie doraźnym.15

 

Władza ludowa” starała się za wszelką cenę sparaliżować działalność oddziału, przede wszystkim przez fizyczną likwidację żołnierzy, jak również przez wprowadzanie do oddziałów leśnych funkcjonariuszy UB. Jednym z sukcesów bezpieki było rozpracowanie szefa wywiadu VII Okręgu Bronisława Smolenia. We wrześniu 1945 r. w jego mieszkaniu w Białej doszło do spotkania ł komend NSZ z terenu bielskiego i Narodowej Organizacji Wojskowej z Cieszyna. Tematem zebrana było połączenie NSZ i NOW oraz plan likwidacji Urzędu Bezpieczeństwa w Cieszynie. W mieszkaniu ukrył się szef MUBP w Bielsku Antoni Pająk, który podsłuchał rozmowę komendantów. Zebrane informacje doprowadziły w października 1945 r. do rozbicia NOW i aresztowania Smolenia, który poszedł na współpracę z UB. W grudniu 1945 r. doszło do kolejnych aresztowań, a w styczniu 1946 r. aresztowano Jerzego Wojciechowskiego, bezpośrednio po jego powrocie z Monachium. Doprowadziło to zerwania kontaktów z Zachodem.16

 

Również do najbliższego kręgu współpracowników „Bartka” przeniknęli w sierpniu 1946 r. agenci bezpieki, występujący jako rzekomi przedstawiciele Okręgu NSZ. Pracownicy ci to, kierownik sekcji Wydziału II Departamentu III-go Henryk Wendrowski, występujący w sztabie NSZ pod pseudonimem „kpt. Lawina” i młodszy referent tego Wydziału Czesław Krupowiec występujący od pseudonimem „por. Korzeń”. Zorganizowali oni z polecenia MBP, wespół z WUBP w Katowicach, prowokacyjną akcję przerzutu członków NSZ na Ziemie Zachodnie, celem dalszego ich przejazdu zagranicę. Ponieważ było to zgodne z ówczesnymi planami Komendy Głównej NSZ i Komendy VII Okręgu, plan ten nie wzbudził zastrzeżeń „Bartka”. W czasie spotkań z „kpt. Lawiną” występującym i działającym rzekomo „z polecenia obszaru NSZ”, w sierpniu 1946 r. „Bartek” zaakceptował ten plan, który w nomenklaturze MBP określono jako „Plan likwidacji „B”.17 Przed wyjazdem na zachód ostrzegał „Bartka” Antoni Biegun„Sztubak”, który nie podporządkował się rozkazowi i próbował przekonać dowódcę zgrupowania, że akcja ta jest prowokacją UB i dla wyjeżdżających oznacza ona śmierć. „Bartek” nie dał się przekonać i przerzutu nie odwołał.18

 

Akcja przygotowana była bardzo starannie, uczyniono wszystko, aby miała pozór autentyczności. Przeprowadzono ją w trzech etapach między 5 a 25 września 1946 r. Na żołnierzy, w umówionych miejscach górskich, czekały ciężarówki, nic nie wzbudziło ich podejrzeń. W wyniku tej podstępnej akcji wywieziono około 200 osób, wg „Sztubaka” 167 żołnierzy NSZ, którzy zostali następnie zamordowani, do dziś nie wiadomo dokładnie gdzie, jak i kiedy. Podjęte na początku lat 90-tych XX w. przez Prokuraturę w Opolu śledztwo w tej sprawie zostało umorzone. Na nowo podjął je dopiero Instytut Pamięci Narodowej w Katowicach w 2001 r. Niestety, historia eksterminacji tak dużej liczby żołnierzy podziemia pozostaje do dziś niewyjaśniona. Nie udało się do tej pory przedstawić jednoznacznej wersji mordu żołnierzy NSZ. Według relacji jedynego ocalałego z tych transportów partyzanta, Andrzeja Bujoka „Jędrka”, 25 września wieczorem ostatni transport dotarł do miejscowości Barut na Opolszczyźnie. Tam kolumna samochodów skierowała się do zabudowań zameczku Hubertus. Po zakwaterowaniu i kolacji suto zakrapianej alkoholem w nocy nastąpił atak. Do pomieszczenia wrzucono granaty, a następnie wywiązała się strzelanina, podczas której dobito rannych. Mieszkańcy Baruta potwierdzali później, że nad ranem 26 września okolicą wstrząsnął potężny wybuch, po której słychać było serie karabinów maszynowych. Jeszcze wiele dni po tragedii w pobliskim lesie znajdowano szczątki ciał, kości i ubrań. Prawdopodobnie miejsc egzekucji było kilka, Kolejnym miała być miejscowość Wierzbie koło Łambinowic, również na Opolszczyźnie..„Bartek”, który po pobycie w Gliwicach i Zabrzu, gdzie poddany był leczeniu chirurgicznemu nogi, wrócił w połowie września 1946 r. pod Baranią Górę, dopiero wtedy zaczął nabierać podejrzeń co do całej akcji i ostatni planowany transport wstrzymał. Z prowokacji, która była elementem szerokiej gry operacyjnej mającej na celu likwidację podziemia niepodległościowego w Polsce bez większych strat wyszedł jedynie oddział „Sztubaka”, z którego tylko 13 osób zaginęło w śmiertelnych transportach.

 

Niemniej bezpieka kontynuowała akcję likwidacji oddziału przez zatrzymania osób, które nie uczestniczyły w transportach. W grudniu 1946 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach skazał na karę śmierci 7 bliskich współpracowników „Bartka”, a pozostałych na kary od 10 lat więzienia po dożywocie. Oznaczało to praktycznie koniec zgrupowania „Bartka”.19

 

Oczekiwania NSZ, jak i większości Polaków na wojnę świata zachodniego z sowieckim wschodem nie spełniły się. Po referendum „3-tak” w czerwcu 1946 r. i sfałszowanych wyborach do Sejmu w styczniu 1947 r. runęły też nadzieje na demokratyczny system polityczny w Polsce. Terror aparatu władzy, intensywna propaganda i zastraszanie robiły swoje. Po ogłoszeniu amnestii w lutym 1947 r. zgrupowanie „Bartka” jako najdłużej walczące zgrupowanie NSZ w Polsce zostało rozwiązane. Żołnierze skorzystali z możliwości ujawnienia się. Łącznie ujawniło się blisko 160 żołnierzy ze zgrupowania „Bartka”. 11 marca 1947 r. ujawnił się w Bielsku sam kpt. Henryk Flame Nie był to jednak koniec partyzanckiej epopei, ale początek gehenny, którą przeżyli w dobie PRL ocaleli żołnierze NSZ. Ujawnienie się było okazją dla bezpieki, aby zewidencjonować członków antykomunistycznego podziemia. Na dalsze represje nie trzeba było długo czekać. Większość ujawnionych została aresztowana, sądzona i skazana na długoletnie więzienie.

 

Bilans walk zgrupowania „Bartka” w latach 1945-1947 jest naprawdę tragiczny. W walkach z siłami bezpieki i wojska zginęło 53 żołnierzy, Z ujętych w akcjach, na karę śmierci skazano kolejnych 29 żołnierzy. Blisko 200 zostało zabitych w śmiertelnych transportach we wrześniu 1946 r. Zginęła większość najbliższych współpracowników „Bartka” z jego zastępcą Janem Przewoźnikiem „Rysiem”. Sam dowódca zgrupowania kpt. Henryk Flame „Bartek” został zastrzelony 1 grudnia 1947 r. w restauracji w Zabrzegu przez miejscowego milicjanta.20

 

Inspirowana przez Związek Sowiecki i nieprzebierająca w środkach propaganda czerwonego reżimu w Polsce zrobiła wszystko, aby NSZ zohydzić w oczach społeczeństwa polskiego, przy pomocy wszelkiego rodzaju kłamstw i oszczerstw. Robiono to po to, aby pognębić tę formacje niepodległościową, która już końcem 1942 r. oceniła właściwie politykę Związku Sowieckiego, przejrzała jego zamiary względem naszego kraju i występowała czynnie przeciwko jego zakusom. Antykomunistyczne podziemie uważane było za najgroźniejszego wroga nowego systemu i do jego zwalczania kierowano stopniowo coraz większe siły KBW, UB, MO i ORMO. W 1947 r. przestało ono być rzeczywistym zagrożeniem, ale pod koniec tego roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczęło nowy etap walki z reakcją, czyli z ludźmi myślącymi w kategoriach niepodległościowych, których szukano wszędzie, w zakładach pracy, w biurach i fabrykach, w szkołach i na uczelniach. W realizacji tego etapu wyjątkowo ohydnie zapisali się sędziowie w mundurach oficerów LWP, sędziowie i prokuratorzy.

 

Lansowane przez cały okres PRL tezy, jakoby Polska po wojnie była areną wojny domowej, nie wytrzymują krytyki. Mieliśmy do czynienia nie z wojną domową, ale nowym typem agresji, przekształconej następnie w specyficzny rodzaj okupacji. Zależność ta była ugruntowana obecnością wojsk sowieckich w Polsce aż do 1993 r., bez których objęcie i utrzymanie władzy przez komunistów byłoby niemożliwe. System oparty na Armii Czerwonej i NKWD, wewnętrznie zaś na UB, milicji, administracji, wojsku i sądach funkcjonował według sowieckich zasad i wypracowanych tam norm represyjnych.

 

Skuteczną formą dyskredytacji podziemia były działania propagandowe, w których działalność opozycyjną określano mianem „bandytyzmu”, a oddziały niepodległościowe nie nazywano inaczej niż „bandy”. Większości akcji podejmowanych przez podziemie nadawano charakter czynów kryminalnych, nie politycznych. Co gorsza, podziemiu przypisywano wiele czynów dokonanych prze kryminalistów bądź przez funkcjonariuszy UB. Podziemie było obciążane zbrodniami i prowokacjami dokonywanymi przez ubeckie czy partyjne bojówki, udające oddziały partyzanckie. Tę czarną legendę utrwaliła propaganda PRL, w której żołnierzy podziemia przedstawiono jako pospolitych „bandytów”, a nie ostatnich straceńców, podejmujących walkę z reżimem komunistycznym z najgłębszych pobudek patriotycznych i ideowych. Sączona przez dziesiątki lat czarna legenda o faszystach, bandytach i mordercach z NSZ utrwaliła się w wielu środowiskach, mimo ich oficjalnej rehabilitacji i wyroków uniewinniających w czasach III Rzeczpospolitej. Jest to smutny tryumf propagandy PRL, która skutecznie mamiła społeczeństwo zatrutym kłamstwem o żołnierzach wyklętych. Ale promyk nadziei niosą rzetelne badania historyków i pasjonatów i metodyczna praca Instytutu Pamięci Narodowej. Czy prawda w końcu nas wyzwoli? 21

 

Żołnierze zgrupowania „Bartka” w większości nie mieli żadnego przygotowania wojskowego, a tylko nieliczni dowódcy, jak „Bartek” „Zemsta” czy „Sztubak” mogli się wykazać doświadczeniem konspiracyjnym, wyniesionym z okresu okupacji. Mieć go nie mogli, bo do podziemia szli jako bardzo młodzi ludzie. Prawie 100 z nich – ¼ zgrupowania - urodziło się w 1926 roku lub później, a więc w partyzantce, w okresie 1945-1947, mieli najwyżej 20 lat. Największa grupa żołnierzy, około 200-tu, około połowy zgrupowania – to roczniki z lat 1921-1926, w partyzantce odpowiednio w wieku 20-25 lat. Tylko około 50 żołnierzy było w wieku do 35 lat lub starszych.22

 

Walkę, którą prowadzili w ekstremalnie trudnych warunkach, skazana była na niepowodzenie. Dysproporcja sił, malejące możliwości podziemia, narastająca rezerwa czy obojętność społeczeństwa czyniły ją nierówną, ale nie beznadziejną. Płacąc za nią najwyższą cenę, skutecznie opóźniali wprowadzenie na tym terenie komunizmu i zostawiali kolejnym pokoleniom świadectwo i przykład bezinteresownej, najszlachetniejszej ofiary! Ci młodzi ludzie byli gotowi złożyć i złożyli swój życia los na Ojczyzny stos!

  

Matce mojej

 

Jak liść jesienny z gałązki zerwany

Gnany wiatrami po polnych rozstajach, 

Tak tyś skazana na ludzkie szykany –

Jest Matko moja!

 

Matko! ja nigdy tych nocy nie zliczę,

Które w samotni swojej przepłakałaś,

Jak kiedyś Jurand w szacie niewolniczej –

U bram… też stałaś.

 

Nigdzie przyjaciół ni słowa pociechy,

Wszędzie na Ciebie grzmiano i prychano. 

Matko! a miałaś tylko takie grzechy…

Byłaś ma Mamą.

 

Pokazywałaś wykrzywione palce

Od pracy ciężkiej ponad ludzkie siły,

Nikt ci nie pomógł nieść krzyża ciężkiego –

Aż do mogiły.

 

Od ócz ku brodzie krwawe znaki wiodły

To ścieżki, które łzy wydeptywały,

Bo nieprzyjazne języki Cię lżyły –

Przez żywot cały

Mnie okrzyknięto przestępcą i wrogiem,

 

Lecz tej potwarzy nie wstydzę się wcale,

Bo to, com czynił, czyniłem dla Polski –

I ku jej chwale.

Przyszłość pokaże kto rozbój wiódł w świecie,

 

Kto zasługuje na przestępcy miano.

Księga Historii nie zamknięta przecie –

Piszą ją Mamo!

 

Wawrzyniec Hubka „Dąb”, „Góral” 23

 

Autor: Władysław Motyka (obecnie członek Prezydium Zarządu Głównego Związku Podhalan w Polsce)

 

Przypisy:

 

1 – W. Hubka – Polska jest jedna s. 93-94

2 - Podziemie niepodległościowe na Podbeskidziu s. 121-124

3 - Relacja Władysława Foksy

4 – T. Greniuch – Król Podbeskidzia s. 8

5 – T. Greniuch s.104-106

6 - Relacja Wł. Foksy

7 – T. Greniuch – Król Podbeskidzia – Aneks VI i VII

8 - Relacja Wł. Foksy

9 - A. Biegun – Moje życie s. 5-7, 152-155

10 – D. Suchorowska – Najdłużej… s. 23-24

11 - Relacja Wł. Foksy

12 - D.Suchorowska – Najdłużej… s. 22-23

13 – D. Suchorowska – Najdłużej… s. 26-28

14 – T. Greniuch – Król Podbeskidzia s. 66-67

15 - T. Kurpierz, P. Piątek – Dobić wroga s. 6

16 - Podziemie niepodległościowe s. 125

17 - T. Kurpierz, P. Piątek – Dobić wroga s. 162-167

18 – A. Biegun – Moje życie s. 120-123

19 - T. Kurpierz, P. Piątek – Dobić wroga s. 171-174

20 – T. Greniuch – Król Podbeskidzia – Aneks VI

21 - Relacja W. Foksy

22 - T. Kurpierz, P. Piątek – Dobić wroga s. 90-91

23 – W. Hubka – Polska jest jedna s. 80-81

 

Wybrane źródła:

 

- Antoni Biegun „Sztubak” – Moje życie, mój los - Biała Podlaska 2006

- Tomasz Greniuch – Król Podbeskidzia. Biografia kpt. Henryka Flame „Bartka” - Kęty 2008

- Wawrzyniec Hubka - Jedna jest Polska – Lublin 1996

 - Tomasz Kurpierz, Przemysław Piątek – Dobić wroga. Aparat represji wobec podziemia zbrojnego na Śląsku Cieszyńskim i Żywiecczyźnie 1945-1947 - Katowice, Kraków 2007

 - pr. zb. red. Aleksandra Namysło, Tomasz Kurpierz – Podziemie niepodległościowe na Podbeskidziu w latach 1939-1947 - Bielsko-Biała 2002

 - Danuta Suchorowska – Najdłużej Stawiali Zbrojny opór - Kraków 1993

 - Relacje Władysława Foksy „Rodzynka” - Żywiec 2009 /arch. autora/